Motywacja w terapii logopedycznej

Motywacja w terapii logopedycznej

 

Człowiek potrzebuje motywacji do wszelkiego rodzaju poczynań, bez względu na to, czy ma zrobić swój pierwszy krok, czy zdobyć dobrą ocenę w szkole, zdać egzamin, czy zawalczyć o awans w pracy. Motywacja jest siłą napędową do osiągania określonych celów, odnoszenia sukcesów i realizacji marzeń. Dotyczy to także terapii logopedycznej. Wydawałoby się, że najważniejsze to zachęcić samych pacjentów. Niestety, sprawa motywacji w terapii rozkłada się w trójkącie: pacjent – rodzina – terapeuta. 

Niezależnie od miejsca prowadzenia terapii logopedycznej oraz wieku pacjenta, jestem przekonana o ogromnym znaczeniu motywacji w efektywności podejmowanych działań. Czytałam wiele artykułów na temat samej motywacji. Wielu autorów odwołuje się do konieczności motywowania pacjenta w terapii, jednak tylko nieliczni proponują gotowe rozwiązania. Co powiedzieć, aby zachęcić do ćwiczeń? Jakie narzędzia wykorzystać w terapii, aby zmobilizować dzieci do wykonywania zadań domowych? Jak wpłynąć na rodzinę, aby chciała wspomóc pacjenta w jego zmaganiach? Czego unikać, aby nie zniechęcić do terapii logopedycznej i co możemy sami zrobić, aby (jak mawia wiele osób) „tak mi się chciało, jak mi się nie chce…”?

Pierwsze ogniwo – pacjent
W przypadku pacjentów dorosłych sprawa komplikuje się w zależności od rodzaju schorzenia z jakim się zgłaszają, stanu psychicznego, w jakim przychodzą. Są jednak punkty w modelowaniu motywacji, które mogą być zastosowane w wielu sytuacjach. 
Poznać pacjenta
Po pierwsze: należy dobrze poznać swojego pacjenta, jego upodobania, hobby. Jeżeli są to pacjenci po uszkodzeniu mózgu, postarajmy się zdobyć informacje na temat, czym zajmowali się przed wypadkiem, jak spędzali czas wolny. To wiedza, która pozwoli odwoływać się w trakcie terapii do spraw przyjemnych, gdy będziemy zauważać spadek motywacji, ale również łatwiej wyznaczymy cele, do jakich pacjent będzie dążył. 
Określenie zasobów
Po drugie: dobrze jest ustalić, jakimi zasobami pacjent dysponuje. Zarówno jeżeli chodzi o zasoby wewnętrzne, np. psychiczne, fizyczne, duchowe; jak i zewnętrzne, np. funkcjonalne czy społeczne. Taka podstawa będzie punktem wyjścia do zapewnienia pacjentowi poczucia sukcesu. Zadania bowiem będą się opierały najpierw na posiadanych zasobach, by później przejść do zdobywania nowych funkcji lub usprawniania zaburzonych. 
Wyznaczenie celów
Trzecim ważnym aspektem, nierozłącznie związanym z motywacją, jest wyznaczanie celów. Zamierzenia, plany, cele nie mogą być zbyt odległe dla pacjenta. Metoda drobnych kroków, kolejnych osiągnięć sprawdzi się z pewnością lepiej. Dzięki takiej drodze chorzy szybko nabierają przekonania o skuteczności naszych działań i celowości wykonywanych zadań, nie wspominając o tym, że motywacja utrzymuje się na dość wysokim poziomie. Nie oznacza to jednak, że nie mamy pacjentowi stawiać wyzwań. Konieczne jest stopniowanie trudności, aby osiągnąć efekt końcowy. Staram się w toku terapii tak zaplanować ćwiczenia, aby zakończyć spotkanie zadaniem, o którym jestem przekonana, że pacjent może je wykonać. Wprawia to zarówno jego, jak i mnie w dobry nastrój, a wówczas rośnie także dobre nastawienie do zadań, do samodzielnego wykonania w domu. 
Nagrania wideo
Czymś, co również świetnie się sprawdza, a od czego do niedawna się wzbraniałam, jest dokumentowanie osiągnięć pacjentów środkami audiowizualnymi. Oczywiście, zawsze to pacjent decyduje, czy chce nagrać swoją sesję, czy tylko wybrane ćwiczenie, a przede wszystkim czy w ogóle chce się nagrać. W celu ośmielenia (osoby dorosłe często się wstydzą, zwłaszcza po urazach) pokazuję nagrania innych: na początku terapii, w trakcie i, jeśli istnieje taka możliwość, na zakończenie terapii. Robię to tylko po uzyskaniu zgody osób nagranych. Prezentacje wideo dają wiarę nowym podopiecznym, że skoro inni mogli, ja też będę potrafił. Dokumentowanie osiągnięć jest o tyle istotne, że przy spadku motywacji lub stagnacji terapii możemy przywołać pacjentowi stan sprzed trzech miesięcy, sprzed roku, aby unaocznić już zdobyte umiejętności. Możemy podkreślić, jak wiele do tej pory udało się osiągnąć. 
Chwalenie
Ostatnia sprawa, o której nigdy nie zapominam, to chwalenie podopiecznych. Pewnie pominęłabym ten aspekt, bo wydawało mi się, że jest to wpisane w nasz zawód, ale moi pacjenci uświadomili mi, że nie. Myślę, że nikt nie ma wątpliwości, iż każdy z nas lubi być chwalony, nawet jeśli temu zaprzecza. Jedni potrafią przyjmować komplementy, inni będą nas podejrzewać o interesowność, a jeszcze innych nasze dobre słowo może zawstydzić. Nie zmienia to faktu, że pacjenci potrzebują akceptacji, uwagi oraz informacji zwrotnej na temat swoich postępów. 

Nasi mali pacjenci…
Zasady, które opisałam wyżej, mogą być stosowane również wobec dzieci, jednak w nieco innym wymiarze. Ponieważ podopieczni w wieku szkolnym i przedszkolnym to najliczniejsi wśród moich pacjentów, chciałabym podać sprawdzone sposoby na wzrost motywacji w terapii logopedycznej. 
Drabinka sukcesu
Nie dla wszystkich maluchów będzie miała znaczenie informacja terapeuty, że ładnie wypowiada którąś z głosek. Jeśli jednak w zeszycie do ćwiczeń lub na kartce wykonamy „drabinkę sukcesu”, „schody do kariery”, „labirynt dla odważnych”, „mapę skarbów” lub „tor przeszkód”, w których kolejne stopnie, schody, przystanki czy przeszkody będą oznaczały zdobywanie nowych umiejętności logopedycznych, to każde dziecko będzie wiedziało, ile jeszcze przed nami do zrobienia, a z drugiej strony, jak wiele udało mu się już osiągnąć. Sukces dzieci, który one same mogą zobaczyć, zaznaczyć, niejako „namacalnie zmierzyć”, staje się dla nich realny, a motywacja większa. Do wykonania tego rodzaju „motywców”, „motywatorów” potrzeba niewiele (papier, pisaki, wycinanki itd.), a kreatywność nie ma granic. W zależności od dziecka, jego upodobań bajkowych, zainteresowań, wykonywałam np.: biedronki (którym naklejaliśmy kropki z wpisanym osiągnięciem), motylki (które zdobywały kolejne wzory na skrzydełkach), jeże (którym wyrastały kolce z wywoływanymi głoskami), koszyczki (w które zbieraliśmy owoce – umiejętności) itd. Zajęcia grupowe stwarzały też inne możliwości. Ponieważ zazwyczaj mam trzy lub cztery grupy dzieci z tej samej klasy, dzieliliśmy między sobą zadania. Jedna grupa stanowiła brygadę Boba Budowniczego, która na wielkim plakacie przyklejała kolejne budynki. Każdy z nich symbolizował co innego, np.: wieżowiec – wysoką sprawność Pana Języczka, parterowiec – sprawność warg, most – drżenie języka, restauracja – [r] w nagłosie itd. Druga drużyna to brygada Pszczółki Mai, która szykowała zaczarowaną łąkę. „Sadziliśmy” na niej różne kwiatki. Ponieważ była to grupa zróżnicowana pod względem zaburzeń, musiało być odpowiednio więcej obiektów do przyklejania. Temat łąki świetnie się sprawdzał. Wkrótce na naszym plakacie pojawiły się: stokrotki – [s] w nagłosie; sasanki – [s] w nagłosie i w śródgłosie; zawilce – [z] w nagłosie. Nie zabrakło także drobnych zwierząt: much, które potrafią bzyczeć „zzzzzzzzzz”; syczącego węża – „ssssssssssssssss” czy cykającej cykady – „cyt, cyt, cyt”. Trzecia drużyna stanowiła ekipę Piratów z Nibylandii i razem zdobywała kolejne skarby, dorzucając do swojej tajemnej skrzyni na plakacie złote dukaty z wypisanym osiągnięciem. Hasła, tematy, które będę pewnie realizowała w przyszłym już roku, to tor wyścigowy Zygzaka oraz sukienka Elzy, do której będziemy przyklejać kryształki z sukcesami. 
Pomysły na oznaczanie postępów terapii podsuwa nam rzeczywistość, telewizja, a także sami zainteresowani. Osobiście lubię takie narzędzia, które dziecko ma zawsze w zeszycie logopedycznym, bo wówczas możemy się do niego odwoływać. 
System nagradzania
Oczywiście, nie wyobrażam sobie motywowania dzieci do terapii logopedycznej bez ustalonego systemu nagradzania. Jest to aspekt, który zawsze należy skonsultować z rodzicem. System nagradzania powinien być rozsądny, adekwatny do wieku i możliwości dziecka, a także zaakceptowany przez rodzica. Przy dużej liczbie pacjentów koszty cotygodniowych nagród mogą być zbyt wysokie, dlatego warto poszukać innych rozwiązań. Można np. stosować taktykę „trzech kroków”. Za wykonanie zadania domowego, a co za tym najczęściej idzie – przyniesienie zeszytu w celu sprawdzenia, wstawiam dziecku jedną pieczątkę (niezależnie od liczby zadań). Po uzbieraniu trzech pieczątek, dzieci otrzymują drobną nagrodę: naklejkę, puzzle wykonane z widokówki, ciasteczko, lizaka, wydrukowany obrazek. Gdy pracujemy nad wywołaniem konkretnej głoski, za jej prawidłową artykulację mój podopieczny może otrzymać medal (lub order, kotylion, dyplom) z wizerunkiem danej głoski, czyli z odpowiednią literką. Jest to także szczególne wyróżnienie. 
Konkursy
Jeżeli mamy zajęcia terapii w parach lub w grupie, pamiętajmy, że będzie się rodził duch rywalizacji. Warto wówczas odpowiednio spożytkować taki obrót sytuacji. Możemy zorganizować zawody, konkursy, mistrzostwa. Ostatni konkurs, który cieszy się ogromną popularnością wśród moich podopiecznych, to zawody o tytuł „Mistrza liczenia na jednym wydechu”. Liczymy różne obiekty, np. „jedna wrona bez ogona, druga wrona itd.”, „jedna myszka Fiszka, druga myszka Fiszka itd.”, „jeden rak nieborak, drugi rak nieborak…”, „jeden wąż syczy wciąż, drugi wąż syczy wciąż…”. Do wyliczanek możemy dobierać odpowiednie słowa i głoski. Podczas takich zawodów nie tylko prowadzimy ćwiczenia oddechowe, ale także artykulacyjne. 
Dyplomy na zakończenie roku szkolnego zawsze wręczam dzieciom na forum klasy, aby czuły, że ich trud został doceniony. Staram się jak najczęściej chwalić swoich podopiecznych, bo oni, jak nikt inny, naprawdę tego potrzebują. Pochwałę osiągnięć lub postępów w terapii wpisuję także do zeszytu informacji (kontaktów), aby dziecko zyskało przekonanie, że jego sukcesy na polu logopedycznym będą zauważone zarówno przez panią wychowawczynię, jak i rodziców. 
Atrakcyjne zadania
Wpływ na motywację dziecka do uczestniczenia w terapii ma sama jej atrakcyjność. Czy taka będzie, zależy tak naprawdę od nas – logopedów. Jakie sposoby wykorzystuję w celu uatrakcyjnienia zajęć? Na pewno nie zdaję się tylko na jedną metodę. Wyciągam elementy z metod, o których wiem, że wykorzystam je podczas terapii, że dobrze wpiszą się w kontekst tematu zajęć, że są odpowiednie dla danego dziecka lub grupy maluchów. Dlatego też staram się unikać stwierdzenia, że pracuję daną metodą, jeżeli korzystam zaledwie z niektórych elementów. Sięgam do różnych technik i narzędzi, korzystam z różnych pomocy. Jednak moja główna zasada terapii opiera się na tym, że zawsze podążam za pacjentem i dostosowuję metody do niego, a nie na odwrót. Może dlatego dzieci lubią przychodzić do logopedy, bo jest tam „chwila dla oddechu, dla grymasów, dla uśmiechu, dla umysłu i dla wszelkich zmysłów”. Nie oznacza to nic więcej, jak tylko oddziaływanie wielozmysłowe. Wówczas każde dziecko może znaleźć dla siebie taki moment w naszym spotkaniu, który pozwoli mu „zabłysnąć”, a co za tym idzie – zwiększyć swoją motywację. 

Drugie ogniwo, czyli niedaleko pada jabłko od jabłoni…Drugim niezaprzeczalnie ważnym elementem w kształtowaniu dobrej motywacji do terapii logopedycznej jest rodzina. W przypadku, gdy mamy do czynienia z dorosłymi pacjentami, sprawa nie wydaje się trudna. Rodzina pacjenta po uszkodzeniu mózgu w większości ma dobrą motywację do działania, dorosły decydujący się samodzielnie na podjęcie terapii logopedycznej zawsze ma ważne powody, które mogą warunkować sukces. Zupełnie inaczej jest w przypadku opiekunów małych dzieci. 
„On z tego wyrośnie”?
Wciąż pokutują w naszym społeczeństwie stwierdzenia: „on z tego wyrośnie”, „moja matka tak miała, ja tak mam i ona na pewno też tak będzie miała”, „przecież dużo dzieciaków tak mówi”. Gdy mamy do czynienia z takim rodzicem, zaczynamy od wyjaśnienia w skrócie rozwojowych norm językowych dla danej grupy wiekowej. Staramy się pokazać, co w niedalekiej przyszłości czeka dziecko z wadą wymowy bez wsparcia ze strony dorosłych. Dobrze jest mieć pod ręką przygotowaną ulotkę z odpowiednimi informacjami oraz podstawowym zestawem ćwiczeń. 
Brak czasu
Niestety, współczesne rodzicielstwo przypomina często logistyczną łamigłówkę, w której rodzice starają się nie zagubić: kto, kogo na jakie zajęcia zawozi, co należy załatwić po drodze i o czym nie zapomnieć. W tej codziennej gonitwie przyznają, że niewiele czasu mogą w ogóle dzieciom poświęcić, nie wspominając o ćwiczeniach logopedycznych. Wiem, że logopedzi z prywatnych gabinetów i przychodni raczej nie narzekają na brak motywacji ze strony opiekunów. Co jednak, gdy pracujemy w oświacie lub w ramach NFZ? Nigdy nie nalegam na uczestnictwo w zajęciach, jeżeli widzę, że jest dla rodziców nieosiągalne. Upieram się jednak na jedno rzeczowe i długie spotkanie bez dziecka, podczas którego staram się z rodzicem omówić i rozwiązać wiele kwestii. Wypracowujemy wówczas dogodny dla obu stron sposób komunikowania się: telefoniczny, przez zeszyt kontaktów czy wpisy w zeszycie logopedycznym lub kontakt internetowy. Tłumaczę, co staramy się w terapii osiągnąć i jakie ćwiczenia będą temu służyły. Odpowiadam na wszystkie pytania rodziców, zawsze posługuję się demonstracją zadań i proszę rodzica, abyśmy wykonywali ćwiczenia razem. Następnie wybiegam w przyszłość i uprzedzam fakty, zaznaczając iż w większości przypadków rodzicom brakuje czasu, w związku z tym, jeżeli mogę, chciałabym poznać ogólny harmonogram tygodniowy funkcjonowania rodziny. Wówczas mogę wskazać rodzicom gotowe rozwiązania, np. w czasie kąpieli wykonujemy ćwiczenia oddechowe – dmuchanie na potwory z piany, nadmuchiwanie piankowych kropek na gąbce; w czasie jazdy samochodem ćwiczymy różnicowanie dźwięków – jeśli w wyrazie usłyszysz taką głoskę, klaśnij raz, jeśli taką klaśnij dwa; podczas porannej toalety gimnastykujemy Pana Języczka; podczas zakupów nazywamy produkty np. z głoską [s]; podczas spaceru naśladujemy węża i wiatr itd. Rodzice szukają gotowych rozwiązań i konkretnych wskazówek. 
Rola gier i zabaw
Coraz mniej rodziców, niestety, potrafi w ogóle bawić się z dziećmi, nie wspominając o jakiejkolwiek kreatywności w wymyślaniu gier czy zabaw. Dlatego dobrze jest nauczyć opiekunów, jak mają się bawić, w co mają się bawić, jak wykonać grę planszową i jak przy okazji przemycić ćwiczenia logopedyczne. Wykorzystując ich tłumaczenie o braku dyspozycyjności, możemy pokazać, że takie zabawy zacieśnią kontakt z dzieckiem, są właśnie tym czasem tylko dla ich rodziny i nie stanowią przykrego obowiązku kolejnego zadania domowego, a wręcz przeciwnie – są okazją do wspólnych chwil radości. Jeżeli tak obrócimy perspektywę, motywacja rodziców wzrasta. Zawsze powtarzam rodzicom, że najpierw oni muszą nauczyć się czerpać radość ze wspólnych zadań, a dopiero potem dzieci będą mogły czuć to samo. Tłumaczę, że to jedyna okazja, by móc znów poczuć się jak dziecko i chyba warto z niej skorzystać. Efekt? Niejeden tata znów zrobił procę, a mama zaczęła skakać w klasy i w gumę. 
Gdy napotykamy opór rodziców
Co zrobić, gdy napotykamy zdecydowany opór rodziców i kompletny brak zainteresowania? Próbować unaocznić skutki zaniedbań wad wymowy, czyli: pokazać prezentację, nagrania, pozwolić posłuchać mowy osób z ciężkimi zaburzeniami i poprosić o streszczenie wypowiedzi. Wytłumaczyć, jak może wyglądać reakcja dzieci z otoczenia, przedstawić ewentualne skutki braku akceptacji rówieśniczej i skorzystać z wizualizacji, aby rodzic choć na moment poczuł emocje własnego dziecka. Możemy wykonać listę zawodów, które prawdopodobnie będą nieosiągalne dla kogoś, kto ma wadę wymowy lub konkretne zaburzenie. 
Jeżeli mamy notorycznie nieodrobione zadania domowe, możemy pokusić się o wpis w zeszyt, że rodzice nie dają nam szansy pochwalenia dziecka za pracę w domu. Zaznaczamy, że pociecha pięknie pracuje na zajęciach, ale inni dostają jeszcze pochwały za wykonane zadania domowe i wówczas nienagrodzonemu dziecku jest strasznie przykro. Warto zaznaczyć w liczbie mnogiej, że nie powinniśmy dopuszczać do takich sytuacji, a potem wymóc na rodzicu zmianę postępowania, podkreślając, że liczymy na ścisłą współpracę i jesteśmy przekonani, że się nie zawiedziemy, bo Państwo na pewno są wspaniałymi, odpowiedzialnymi rodzicami. Zazwyczaj wpis odwołujący się do poczucia odpowiedzialności, czy miłości rodzicielskiej skutkuje, bo przecież większości zależy jednak na dobru dziecka. 
Pochwały dla rodziców
Zdecydowanie lepiej chwalić rodziców, bo to bardziej ich motywuje. Pod koniec semestru warto dokonać wpisu nie tylko na temat terapii logopedycznej, ale przede wszystkim samego dziecka. Możemy zacząć od opisania osiągnięć logopedycznych, zauważyć dobre, mocne strony dziecka i wyszukać coś, z czego rodzice mogą być szczególnie dumni. Wszyscy rodzice lubią, gdy dobrze mówi się o ich pociechach, szczególnie, gdy są trochę niesforne. Starajmy się zaznaczyć w zeszycie, że zauważamy ciężką pracę dorosłych, że jesteśmy pod wrażeniem wykonania jakiegoś zadania, bo to także motywuje opiekunów. Te wpisy, komentarze nie muszą być długie, czasami pozytywne hasło wystarczy.

Ogniwo trzecie, czyli żeby się chciało chcieć…Sprawa motywacji w terapii dotyczy także nas samych – logopedów. Co zrobić, jeżeli brak nam siły i wiary w niektórych przypadkach?
Komfort psychiczny
Musimy zadbać o swój komfort psychiczny. Nie wolno nam zapominać, że to mimo wszystko tylko praca, a pacjenci to nie członkowie naszej rodziny i nie możemy przyjmować na nasze barki wszystkich ich kłopotów. Jeżeli nie będziemy w dobrej kondycji psychicznej, nie będziemy w stanie pomóc pacjentom. Zanim zaczniemy pracę, spróbujmy pomyśleć o tym, że nasze nastawienie i humor udziela się podopiecznym. Jeśli nie uwierzymy w powodzenie działań, pacjent też nie będzie miał przekonania. 
Przeciwdziałanie rutynie
Unikajmy rutyny, która zabija motywację. Kiedy sami zaczynamy nudzić się w czasie prowadzenia terapii, to z pewnością moment na zmiany. Zadbajmy o zróżnicowanie ćwiczeń i zadań. Nie bójmy się swoich nowych pomysłów. Jeżeli możemy sobie na to pozwolić, a jest taka potrzeba pacjenta, to po prostu przegadajmy sesję, miejmy czas na wysłuchanie mowy dzieci spontanicznej. Terapia logopedyczna jest pięknym doświadczeniem, bo możemy podczas jej trwania wykonać mnóstwo interesujących elementów: wizualizację, relaksację, dziecięce masażyki, logorytmikę, gimnastykę mózgu, zajęcia komputerowe, wszelkiego rodzaju gry, zabawy, przedstawienia pacynek a nawet czarować – z wykorzystaniem dmuchajek (oczywiście nie wszystko naraz). Chcąc nauczyć rodziców dobrej organizacji dnia, musimy zacząć od siebie. Zadbajmy o chwilę odpoczynku między jednym pacjentem a drugim, wszak mamy wprawę w ćwiczeniach oddechowych. 
Radość z sukcesów
Cieszmy się z sukcesów, nawet drobnych osiągnięć swoich podopiecznych. Jeżeli nie udaje nam się zmienić pewnych spraw, pomyślmy sobie, że całego świata nie jesteśmy w stanie zbawić, a dzieciom – zastąpić rodziców czy opiekunów. Ostatecznie pozostaje nam maksymalne wykorzystanie czasu terapii i kontaktu z pacjentami, by móc zapewnić im i sobie sukces, będący motywacją do dalszego działania. 

Justyna Pacura-Syrocka
Certyfikowany neurologopeda, mgr filologii polskiej, oligofrenopedagog,  wykładowca KPSW, członek zarządu Oddziału Kujawsko-Pomorskiego PZL, autorka artykułów internetowych o tematyce logopedycznej. Jako logopeda pracuje w ZS nr 24, PM nr 17 w Toruniu oraz Centrum Medycznym OLK-MED. Z racji rodzinnych doświadczeń temat dzieci z opóźnionym rozwojem mowy i Zespołem Downa jest jej szczególnie bliski.

Galeria

Archiwalne wydania

Realizacja: Ideo
Powered by: CMS Edito
Copyright 2011 Edupress. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Administrator stosuje pliki "cookies". Informacje zbierane przy pomocy "cookies" pozwalają dostosowywać usługi i treści do indywidualnych potrzeb i preferencji Użytkowników, jak również służą do opracowywania ogólnych statystyk dotyczących korzystania przez Użytkowników z Serwisu.