Warto przeczytać

29.01.2012

Broniewski wielokrotny

Broniewskiego kojarzy chyba każdy. Któż bowiem nie zna „Bagnetu na broń” czy wierszy z cyklu „Anka”? Często jednak wiedza o poecie na tym się kończy, a przecież to bardzo różnorodna i bogata twórczość, w której nawet wybredny czytelnik znajdzie coś dla siebie.

Władysław Broniewski (1897–1962) to jeden z najciekawszych twórców XX wieku. Poeta o zawirowanym życiorysie. Postać tragiczna i kontrowersyjna. Bohater wojny polsko-bolszewickiej, więzień lwowskiego Zamarstynowa i moskiewskiej Łubianki, żołnierz generała Andersa, ale też piewca rewolucji i sztandarowy poeta Polski Ludowej – „ten z akademii szkolnych”…
10 lutego 2012 roku minie pięćdziesiąt lat od śmierci Władysława Broniewskiego. Jego twórczość żyje nadal – mimo zawirowań historii, mimo prób, by odebrać jej należne miejsce w literaturze polskiej. Znany krytyk literacki Ryszard Matuszewski powiedział, że Broniewski był romantycznym poetą zaplątanym w bynajmniej nieromantyczną rzeczywistość. To prawda.


Największą krzywdę wyrządziła poecie Polska Ludowa. Przylgnęła do niego etykieta poety rewolucyjnego. I takim, niestety, pozostał do dziś w oczach wielu. Tylko nieliczni znają „prawdziwego” Broniewskiego ze wstrząsających wierszy lwowskich, wzruszających, pełnych miłości wierszy o Marii, trenów o Ance, wreszcie z przepełnionych tęsknotą wierszy żołnierza-tułacza i uroczych wierszy dla dzieci.
Kiedyś nauczyciele zajmowali się głównie rewolucyjnymi wierszami Broniewskiego. Dziś starają się pokazywać poetę wyłącznie jako autora liryków. Jest to takie samo fałszowanie prawdy, gdyż znowu poznajemy tylko część tej bogatej i różnorodnej twórczości. A wystarczy ukazać postać poety w całym jej uwikłaniu w historię – bez przemilczeń i przekłamań, bo to naprawdę dramatyczna biografia.
W pięknym wierszu „Do poezji” Broniewski napisał:

Moje życie podobne lustru,
w którym zły przegląda się los:
każde prawo i każdy ustrój
w całopalny mnie rzuca stos.

Wojna
Został wychowany w domu o tradycjach patriotycznych, o żywej pamięci powstania styczniowego. Stąd jego udział w Legionach Piłsudskiego i wojnie 1920 roku.
We wrześniu 1939 roku, mimo że był zasłużonym oficerem Wojska Polskiego, czterokrotnie odznaczonym Krzyżem Walecznych i Orderem Virtuti Militari, Broniewski nie został zmobilizowany. Zgłosił się więc na ochotnika. W poszukiwaniu swego pułku przemierzył na rowerze trasę: Warszawa – Lublin – Lwów – Tarnopol. Dostał przydział do Zbaraża. Był 12 września. Nie zdążył jednak wziąć udziału w walce, bowiem pięć dni później Armia Czerwona zajęła wschodnie tereny Polski. Poeta został we Lwowie.


24 stycznia 1940 roku oskarżony o „nacjonalszowinizm” trafił do więzienia NKWD na Zamarstynowie. Potem była moskiewska Łubianka. W sowieckich więzieniach Broniewski przesiedział ponad półtora roku. W sierpniu 1941 na mocy układu Sikorski-Majski wyszedł na wolność. Wstąpił do formującej się w Związku Radzieckim Armii Polskiej pod dowództwem generała Andersa. Wraz z nią dotarł na Bliski Wschód do Palestyny. W armii Andersa spotkał się z uznaniem i sympatią żołnierzy. Kiedy jednak powstał pełen tęsknoty i nostalgii utwór „Mniejsza o to”, do dowództwa wpłynął donos na poetę. Posądzono go o antypatriotyczną postawę. Generał Anders zaproponował wówczas Broniewskiemu pracę w Polish Information Centre i w 1943 roku poeta został redaktorem technicznym dwutygodnika „W Drodze”.
Nie pociągała go egzotyka i niezwykłość świata, w który rzucił go los. Świadomość tego, że nagle znalazł się „tam, gdzie pieprz rośnie”, była dla niego trudna do zaakceptowania i zniesienia. W wierszu „Pieśń o Ziemi Świętej” napisał:

Ziemia Święta jest zanadto święta,
obiecana w obu Testamentach,

przekazana językiem anielskim
w testamentach boskim i angielskim.

Ile na tym skorzystali Żydzi,
ja nie widzę, chyba Pan Bóg widzi.

W Palestynie szukał namiastki ciepła rodzinnego. Miał wiele romansów, które szybko się kończyły. O Marii Zarębińskiej, swej drugiej żonie (tej najukochańszej z żon), opowiadał z nostalgią i łezką w oku, że przynosiła mu rano do łóżka… szklaneczkę wódki.

Maria
Maria Zarębińska – piękna, ciemnowłosa, zielonooka, była „olśnieniem poety”. Poznali się w 1938 roku. W wierszu „W pociągu”, jednym z piękniejszych polskich erotyków, pisał o ich miłości:

Wychyleni, jak z troski w radość
z okna pociągu,
na to szczęście nie mamy rady:
w siebie nas wciąga.

To była miłość od pierwszego wejrzenia. Maria była aktorką, wdową, matką siedmioletniej wówczas Majki. Poeta miał za sobą kilkunastoletnie małżeństwo z Janiną Kunig, którego owocem była ukochana córka Joanna (Anka). Mimo rozstania Broniewscy pozostali bliskimi przyjaciółmi do końca życia poety. Władysław lubił gościnny, ciepły dom swej pierwszej żony. Był człowiekiem bardzo rodzinnym. To właśnie Janina w 1945 roku wygrzebała z gruzów domu przy Czarnieckiego archiwum poety. Przechowała je i oddała byłemu mężowi po jego powrocie do kraju. Janina przyjaźniła się także z Zarębińską.
Maria miała duży wpływ na Broniewskiego. Przy niej odzyskał spokój wewnętrzny, wiarę w ludzi i w siebie.
Przed wojną wiedli normalne życie. Byli młodzi, zakochani – szczęśliwi. Tworzyli niekonwencjonalną rodzinę. Zamieszkali na ulicy Czarnieckiego 80 na Żoliborzu. Dół willi zajmował Broniewski z Marią Zarębińską, jej ojcem i córeczką Majką, górę – Janina Broniewska z Anką i swoim ówczesnym towarzyszem życia. Czy wielu mężczyzn byłoby stać na taki gest jak Broniewskiego, by zamieszkać w jednym domu z obecną i byłą żoną? A wszystko po to, aby ukochana córka Anka miała nadal oboje rodziców i żeby dziewczynki, które pokochały się jak siostry, mogły się razem wychowywać (…)

Więcej przeczytacie w artykule Marioli Pryzwan „Broniewskiego portret wielokrotny”
w najnowszym (1/2012) wydaniu dwumiesięcznika „Biblioteka. Szkolne Centrum Informacji”.

Fotogaleria

Wielki Kanion Kolorado

Sonda

Newsletter

Bank Wiedzy

Zaloguj Zarejestruj się
Bezpłatne materiały do pobrania
Realizacja: Ideo
Powered by: CMS Edito
Copyright 2011 Edupress. Wszelkie prawa zastrzeżone.