Warto przeczytać

22.02.2012

Dyskryminacja


Dyskryminacja (łac. discriminatio ‘rozróżnianie”) jest definiowana jako odmienne, mniej przychylne traktowanie niektórych osób w porównaniu z innymi. W zbliżonej sytuacji wobec danych grup społecznych odnosimy się inaczej ze względu na jakąś ich cechę (rasę, narodowość, wyznanie lub płeć). Dyskryminacja jest formą marginalizacji, wykluczenia jednostek z życia społecznego.
Najczęściej występują formy dyskryminacji ze względu na: rasę, kolor skóry, pochodzenie i narodowość, płeć, wiek, wygląd zewnętrzny, niepełnosprawność, orientację seksualną oraz ze względu na zachowania odbiegające od „norm” przypisanych rolom płciowym (tzw. transpłciowość).
Dyskryminacja może przybierać formę bezpośrednią lub pośrednią. W pierwszym przypadku jedna osoba jest traktowana gorzej niż druga w podobnej sytuacji tylko dlatego, że jest uznawana za „inną”. Przykładów bezpośrednich form dyskryminacji nie musimy szukać daleko i niestety wciąż nie możemy o nich mówić jako o części historii. Ze szkolnego podwórka możemy wspomnieć o okularnikach, grubasach i dryblasach.
Dyskryminacja pośrednia natomiast jest trudno dostrzegalna na pierwszy rzut oka. Dotyczy sytuacji, w których pozornie wszyscy są traktowani w taki sam sposób. Jednak warunkiem równorzędnego traktowania jest podporządkowanie się ogólnie przyjętym zasadom. Niby możemy wejść z wózkiem dziecięcym do każdego sklepu, jednak w niektórych nie ma podjazdów lub są zbyt wąskie albo drzwi otwierają się na zewnątrz. Przeciętny obywatel nie dostrzeże problemu, dopóki nie znajdzie się w takiej sytuacji. Niemniej jednak nawet taki drobiazg może wywołać u zdrowego człowiek sporą frustrację. Pomyślmy, co czują ludzie na co dzień jeżdżący na wózkach inwalidzkich… Takie przykłady można by mnożyć. Wystarczy przypomnieć niedostosowanie warunków lokali wyborczych dla osób niepełnosprawnych. W ten sposób także zupełnie nieświadomie obdarowujemy przywilejami jednych, odbierając je innym, przez co pogłębiają się między nami podziały.

Żadne krzyki i płacze nas nie przekonają, że białe jest białe, a czarne jest czarne

Aby lepiej zrozumieć zagadnienie dyskryminacji, należy przyjrzeć się wyznawanym przez nas stereotypom, czyli „uproszczonym, jednostronnym, skrajnie wyjaskrawionym obrazom pewnej zbiorowości, traktującym wszystkich jej członków w sposób niezróżnicowany, niezależnie od ich przymiotów indywidualnych”. Stereotyp jest wynikiem dużego skomplikowania rzeczywistości wokół nas – nie jesteśmy w stanie objąć jej naszym rozumem, oraz naszego lenistwa poznawczego – często nie chce się nam zastanawiać, analizować, dowiadywać się na temat różnych zjawisk społecznych. W związku z tym bazując na własnych obserwacjach, poglądach ważnych dla nas osób lub po prostu projektując własne stany emocjonalne, uogólniamy wnioski, tworząc nasz własny tzw. przestrzenny wzorzec (czyli właśnie z greckiego stereotyp). Stereotypy zawierają bardzo silny składnik emocjonalny, przez co dobrze instalują się w naszej psychice i trudno się ich pozbyć. Gdy stereotyp jest negatywny, a do tego „mocno zabarwiony emocjonalnie”, mówimy już o przesądzie.
Stereotypy i przesądy są o tyle niebezpieczne, że wraz z małą elastycznością myślową, dużym nagromadzeniem przykrych uczuć i emocji, a przede wszystkim z negatywnymi doświadczeniami osobistymi (często z wczesnych lat życia, często nieuświadamianymi) mogą prowadzić do uprzedzeń. Wtedy naszą postawę cechuje „nieuzasadniona niechęć, nieprzyjazne uczucie w stosunku do kogoś lub czegoś”. Nie znając dobrze drugiej osoby, już mamy o niej wyrobioną opinię: „Wszyscy politycy kłamią”, „Młodzi ludzie są zbyt pewni siebie”, „Wszyscy kibice to bandyci” itd.

Lepiej jest dla was, gdy jeden człowiek umrze za lud, niż miałby zginąć cały naród

Gdy w jakiejś grupie pojawia się kryzys, zagrożenie lub ryzyko rozpadu, jej członkowie, zwykle nieświadomie, wybierają sobie kogoś, kogo można by obarczyć winą za zaistniałą sytuację i wymierzyć mu „sprawiedliwość” poprzez zniszczenie lub wykluczenie go z grupy. W tej sytuacji agresorzy są w stanie uzasadnić wszelkie, nawet najgorsze czyny, których się dopuszczają w stosunku do „wybranego” wroga. Motywacją takiego działania jest przywrócenie zachwianej równowagi systemu. Tak działa mechanizm kozła ofiarnego.
Znany polski socjolog Piotr Sztompka uważa, że stereotypami i przesądami łatwo można manipulować. Często „obca” grupa pełni taką właśnie funkcję i może być wykorzystana przez polityków doskonale zdających sobie sprawę z użyteczności kozła ofiarnego. Można ją obarczyć winą za to, że nie jest tak, jak powinno lub mogłoby być. Zagrożenie, które ta grupa stwarza, jeszcze bardziej integruje i wzrasta zapotrzebowanie na silnego lidera. Kolejną zaletą jest fakt, że konflikt z zewnętrznym wrogiem staje się tematem zastępczym i odciąga uwagę od tematów, którymi władza nie chciałaby się zajmować.
Mechanizm kozła ofiarnego możemy zaobserwować nie tylko w polityce, ale także we wszystkich grupach ludzkich. Nie inaczej dzieje się w szkołach. O ile dorośli, tzn. pracownicy szkoły, powinni być świadomi zagrożeń i uczyć się z nimi radzić, o tyle dzieci często wobec tego mechanizmu są bezradne. Każdy, nawet najdrobniejszy szczegół dotyczący wyglądu czy zachowania może predestynować do roli kozła ofiarnego. Dlatego tak niezbędne jest uczenie dzieci tolerancji, otwartości i empatii wobec innych. Zamiast wdrażać długotrwały proces wyprowadzania dzieci z negatywnych i destrukcyjnych ról, lepiej stosować profilaktykę i w miarę możliwości nie dopuszczać do tego zjawiska. Oczywiście nie jest to proste. Dzieci najczęściej powielają w szkolnych grupach role, które przyjęły we własnych domach – wtedy to zmiana powinna się dokonać w rodzinie. Ponieważ jednak niektóre rodziny nie są w stanie się zmienić, pewne działania korygujące mogą podjąć nauczyciele. Wymaga to czasu, wiedzy, konsekwencji i cierpliwości. To jednak temat na osobny artykuł.

Nienawiść to nie pogląd polityczny, to uczucie

Z uprzedzeniami spotykamy się na co dzień. Są one podstawą poglądów politycznych osób znanych z pierwszych stron gazet. Nikt z nich oczywiście nie przyzna się do tego. Zwykle poglądy te wyglądają jak paczka ładnie zapakowana w mechanizmy obronne (m.in. racjonalizacji, eufemizmów, porównywania i wyparcia). „Niech sobie ci inni żyją jak chcą, ale niech się z tą swoją innością nie obnoszą” (cokolwiek to znaczy). Trudno otwarcie przyznać się do nienawiści do konkretnej grupy społecznej. Zawsze przecież można to „racjonalnie” uzasadnić. Uprzedzenia trudno zmieniać, ponieważ są odporne na logiczną argumentację. A utrzymywane są głównie poprzez bardzo silne uczucia, takie jak lęk, złość, nienawiść.
Z historii znamy również przypadki wykorzystywania uprzedzeń w ideologii wyznawanej przez władze danych państw. Przekształcone w określony i „racjonalny” program wygrywały demokratyczne wybory, stając się instytucjonalną bronią wymierzoną w konkretnych ludzi (np. rasizm, antysemityzm, seksizm).
Poruszającą analizę destrukcji „innych” przeprowadza Piotr Sztompka. Rosnąca niechęć ma swój początek właśnie w pielęgnowaniu stereotypów będących uproszczoną wizją danej grupy społecznej. Gdy do owej wizji dołącza się jej pejoratywna ocena, mamy do czynienia z przesądem. Kolejny krok, który może zostać wykonany, gdy niechęć przybiera na sile, to segregacja. Wtedy mamy do czynienia z izolowaniem i unikaniem danej grupy społecznej. Gdy jej członkom zaczynamy ograniczać szanse, mamy do czynienia właśnie z dyskryminacją (…)

Więcej przeczytacie w artykule Jacka Dąbrowskiego „Dyskryminacja” w najnowszym (1/2012) wydaniu „Emocji”.

Fotogaleria

Wielki Kanion Kolorado

Sonda

Newsletter

Bank Wiedzy

Zaloguj Zarejestruj się
Bezpłatne materiały do pobrania
Realizacja: Ideo
Powered by: CMS Edito
Copyright 2011 Edupress. Wszelkie prawa zastrzeżone.