Warto przeczytać

30.05.2016

Science-fiction - ignorować czy wykorzystywać w edukacji polonistycznej?

Film kreatorem masowej wyobraźni.

 

Spektakularne sukcesy kina science-fiction, a zwłaszcza jego odmiana, jaką jest cyberpunk, świadczą o tym, że to gatunek dynamicznie rozwijający się, trwale znajdujący swe miejsce  w przestrzeni zainteresowań widzów, wśród których są nasi uczniowie. Do kanonu kinowego przeszły takie dzieła jak chociażby: Łowca androidów, Matrix, Terminator, Pamięć absolutna, Obcy, Gwiezdne wojny, Ja, robot, Ronin, Robocop, Star Trek, Avatar.  O randze tego typu filmów świadczą nie tylko ich kasowe sukcesy, ale i zdobyte prestiżowe nagrody. Jeśli sięgniemy tylko do ostatnich lat bytowania gatunku w masowym odbiorze, znajdziemy takie arcydzieła, jak: Incepcja w reżyserii Christophera Nolana  (w 2011 roku Oscary za: efekty specjalne, zdjęcia, dźwięk; BAFTA za scenografię i dźwięk; Saturn za najlepszy film s-f, za reżyserię, scenariusz, muzykę, efekty specjalne, Czeski Lew i David  di Donatello za najlepszy film zagraniczny), Interstellar w reżyserii tegoż Nolana (w 2015 roku Oscary za: efekty specjalne, Złoty Glob za muzykę, BAFTA za efekty specjalne, Saturn za najlepszy film s-f, Critics’ Choice za najlepszy film s-f) czy wreszcie x Machina w reżyserii i według scenariusza Alexa Garlanda(w 2016 roku  nominacje do Oskarów, Złotych Globów, Nagrody BAFTA, Europejskiej Nagrody Filmowej, m.in. za: najlepszy scenariusz, efekty specjalne, reżyserię, role aktorskie, w 2015 nagrody Critics’ Choice za najlepszy film s-f, Stowarzyszenia Krytyków Filmowych  z Los Angeles za najlepszy film niezależny roku). 

 

Warto przyjrzeć się fabułom tych trzech tekstów filmowych. Incepcja opowiada o ingerowaniu w ludzki umysł dzięki zaawansowanej technologii umożliwiającej wpływ na marzenia senne. Pozwala to zarówno na pozyskiwanie danych, jak i wprowadzanie nowych, manipulowanie nie tylko poszczególnymi osobami, ale i całymi korporacjami. W filmie Interstellar – na skutek zmian klimatycznych – byt ludzi na Ziemi zmierza ku zagładzie. Naukowcy z NASA odkrywają tunel czasoprzestrzenny, który umożliwia podróż międzygwiezdną, daje nadzieję na znalezienie nowego domu. Podstawą przetrwania gatunku okazują się miłość oraz wiara w ludzki rozum jako antidotum na przedmiotowe i mechaniczne traktowanie ludzi przez naukowe instytucje. Ex Machina przedstawia historię programisty, który na polecenie szefa wielkiej korporacji testuje sztuczną inteligencję (humanoidalnego robota) i nie wie, że sam jest przedmiotem dość niebezpiecznego eksperymentu. 
 
Co łączy te trzy filmy? Generalnie – strach przed przyszłością,  w której Ziemia przestaje być bezpiecznym schronieniem, obawa  przed kontrolą, sterowaniem i manipulacją, ingerencją w prywatność, stawianie pytań o skutki powołania do istnienia sztucz- nych bytów i zasady regulujące relacje pomiędzy nimi a ludźmi. Co różni? Incepcja i Ex Machina wieszczą „upadek społeczeństwa pod wpływem rosnącej informatyzacji, prowadzącej do zaniku więzi społecznych i coraz większej kontroli państwa nad obywatelem”1, natomiast Interstellar daje nadzieję na zwycięstwo ludzkiej indywidualności i solidarności, na sukces współpracy człowieka i sztucznej inteligencji. Reasumując, mamy  w przywołanych produkcjach odzwierciedlenie współczesnych fobii, frustracji i oczekiwań.
 
Takie właśnie filmy oglądają nasze uczennice i nasi uczniowie, one kształtują w wysokim stopniu ich wrażliwość i wyobraźnię. W ankiecie, którą przeprowadziłam w 96-osobowej grupie młodzieży (z klas o różnych zainteresowaniach i zróżnicowanych wyborach rozszerzeń), zapytałam o to, jakie filmy kojarzą się z terminami: cyberprzestrzeń, cyberpunk, cybernetyka (pojawiły się te, które wymieniłam powyżej). Poprosiłam też, by ankietowani wyjaśnili, czego szukają w tekstach kultury tego gatunku. Część odpowiedzi wskazywała na odczytanie wyłącznie na poziomie podstawowym („wartka i pełna nieoczekiwanych zwrotów akcja, budowanie napięcia, ciekawi bohaterowie, intelektualne zagadki, fascynacja techniką  i jej możliwościami”), ale inne unaoczniły zrozumienie treści znacznie istotniejszych. Młodzież pisała, że film science- -fiction tworzy „komentarz do naszej współczesności”, stanowi „odpowiedź na pytania o przyszłość świata, o przyczyny kry- zysu ludzkiego indywidualizmu, o to, na ile człowiek jest w sta- nie wykorzystywać swoje dzieła, zwłaszcza jeżeli obdarzone  są one samoświadomością; gdzie leży granica człowieczeństwa i czym ono tak naprawdę jest; czy człowiek pozbawiony uczuć, bezwolny przedmiot w społecznej machinie, wciąż pozostanie człowiekiem”. 
 
Uzależnienie od internetu, oderwanie  od rzeczywistości, zatracenie umiejętności normalnego kontaktowania się z drugim człowiekiem, samotność, konflikty z otoczeniem, upadek więzów społecznych prowadzący  do atomizacji społeczeństwa to problemy,  które uczennice i uczniów naprawdę interesują!
 
Co ciekawe, pojawiły się głosy o „analizie kulturowo umocowanych ról kobiet i mężczyzn w świecie”. Młodzi ludzie zauważyli, że w filmach science-fiction mężczyźni to najczęściej: „silne, wyraziste osobowości, występujące zarówno po złej, jak i po dobrej stronie; naukowcy, bohaterowie, wojownicy, 
kreatorzy nowej rzeczywistości, dzielni piloci, obrońcy świata” i – uwaga! – „właściciele świetnych pojazdów”. Pojawiły się jednak opinie, że męskie postacie bywają „czasem nierozgarnięte”. Kobiety są: „kuszące, piękne, silne, często zdradzieckie, mają dziwne (sic!) stroje, zajmują się domem i dziećmi, radzą sobie z trudnościami, jakie napotykają”; najczęściej stanowią „wsparcie dla mężczyzn”, pełnią rolę „pomocniczą”; występują w roli „ofiar, zakładniczek”. Niektórzy ankietowani zauważali jednak, że coraz częściej są one „superbohaterkami, naukowczyniami (sic!), lekarkami, laborantkami, kierują się rozumem, nie emocjami”; pragną „dorównać siłą i umysłem mężczyznom, walczą ramię w ramię z mężczyznami”. Widać, jak bogaty materiał można zebrać dzięki takiemu sondażowi. Każda ankieta winna być skomentowana, przedyskutowana. Może stanowić punkt wyjścia do omówienia na lekcji zjawiska stereotypów (podział na słabą i silną płeć), toposów kulturowych (rycerz, dama). Dostrzec też można walor filmów science-fiction, jakim jest rejestrowanie zmian w postrzeganiu ról pełnionych przez obie płcie.
 
Po co mówić na lekcjach języka polskiego o filmie?
Dlaczego wyszłam w swojej ankiecie od pytań o film? Otóż z różnych powodów:
 
  • film to element kultury masowej, a młodzież stanowi najliczniejszą grupę widzów, więc  pojawia się spora szansa na to, iż wiedza na ten temat okaże się niemała – istnieje zatem podstawa do rozmowy na lekcji,
  • edukacja filmowa została wpisana w podstawę programową języka polskiego na wszystkich poziomach, jest po prostu obowiązkiem polonistów,
  • to dobre pole dla ćwiczenia postulowanych przez podstawę umiejętności: odróżniania fikcji artystycznej od rzeczywistości, realizmu od fantastyki (szkoła podstawowa), znajdowania w tekstach współczesnej kultury popularnej nawiązania do tradycyjnych wątków literackich i kulturowych, omawiania na ich podstawie ponadczasowych zagadnień egzystencjalnych, dostrzegania i poddawania refleksji uniwersalnych wartości humanistycznych (gimnazjum), prezentowania własnych przeżyć wynikających z kontaktu z dziełem sztuki (szkoła ponadgimnazjalna),
  • trzeba z młodzieżą ćwiczyć zadania maturalne oparte o różne teksty kultury – nie tylko literaturę, bo można dzięki temu wejść głębiej  w jej zainteresowania i dowiedzieć się przykładowo, czy filmy science-fiction implikują zainteresowanie literaturą tego typu, a może jest odwrotnie (w ankiecie padło pytanie, co było pierwsze w kontakcie ze światem s-f: film czy literatura – 80% uczennic i uczniów odpowiedziało, że film, z czego 60% nie sięgnęło później po teksty literackie z tego gatunku)
 
Jakie wnioski wyprowadziłam z tej części ankiety? Warto – w moim przekonaniu – pójść z podopiecznymi do kina nie tylko na film niosący treści narod
owe czy będący ekranizacją kanonicznego dzieła literackiego, ale też na projekcję dzieła reprezentującego kulturę popularną (niekoniecznie science-fiction), o którym młodzież zapewne będzie chętnie dyskutować. Można później rozmawiać o kinie współczesnym, obyczajowym – młodzi ludzie w ankietach piszą o fatalnym  w skutkach braku w programach nauczania tekstów mówiących o świecie współczesnym, o życiu ich rówieśników. Zastanowiło mnie, jak wiele osób (około 10% ankietowanych) kategorii cyberprzestrzeń przyporządkowało nie klasyczne teksty s-f, a Salę samobójców Jana Komasy. Uzależnienie od internetu, oderwanie od rzeczywistości, zatracenie umiejętności normalnego kontaktowania się z drugim człowiekiem, samotność, konflikty z otoczeniem, upadek więzów społecznych prowadzący do atomizacji społeczeństwa to problemy, które 
uczennice i uczniów naprawdę interesują! Oni wiedzą, że to uzależnienie od świata wirtualnego nie jest do końca filmową fikcją, lecz realnym zagrożeniem dla ich relacji z innymi. Mają świadomość, że nader często wysyła się SMS do osoby siedzącej niedaleko, że – zamiast porozmawiać – gra się wspólnie w grę online, że nawet randki są wirtualne. 
 
Nie optuję, broń Boże, za rezygnacją z filmowej klasyki, z dzieł przynależących do kultury naprawdę wysokiej – lecz myślę, iż do odbioru takich tekstów trzeba przygotowywać stopniowo i z wiedzą na temat potrzeb emocjonalnych oraz intelektualnych młodzieży.
 
Na poziomie szkoły ponadgimnazjalnej warto układać zadania przygotowujące do matury ustnej, w których jako tekst ikoniczny traktuje się plakat filmowy lub fotos. W oparciu  o wyniki ankiety przygotowałam prosty materiał ćwiczeniowy (patrz: załączniki do artykułu). Uważam, że jako egzaminatorzy powinniśmy nie tylko korzystać z gotowych materiałów oferowanych przez CKE czy wydawnictwa, lecz sami zmierzyć się  z tym wyzwaniem, by zorientować się, w jakim stopniu młodzież jest w stanie wykorzystać swoje doświadczenia filmowe i czytelnicze w praktyce egzaminacyjnej.

Anime, gry, komiksy  to też teksty kultury
 
Zapytałam w swojej ankiecie o teksty kultury mocno – jak wydawało mi się – funkcjonujące w kulturze masowej: anime, gry i komiksy nawiązujące do science-fiction. Byłam zaskoczona wynikami. Zainteresowanie nimi w ankietowanej grupie okazało się małe.
 
Nikły procent badanych (10 osób) wymienił znane sobie gry science-fiction (Gwiezdne wojny, Dead Space, Mass Efect, Star Eratt, Star Gates, Alien, Alien Isolation, Halo, Avatar, MTA, Mega Man, Warhammer, Deus Ex, Terminator, Transformers). Jeszcze mniej osób (4) było w stanie wskazać komiksy cyberpunkowe (autorstwa mistrza gatunku Franka Millera: Ronin, Robocop). Troszkę lepiej znane były cyberpunkowe anime (Ghost in the Shell, Akira) – napisało o nich 15 osób.
 
Co z tego wynika? Czy warto w ogóle odnieść się do tego rodzaju tekstów kultury na lekcjach języka polskiego? Mimo wszystko sądzę, że należy! Młodzież prędzej czy później zetknie się z tymi formami wypowiedzi artystycznej i do nas – nauczycieli – należy ją do świadomego ich odbioru przygotować.
 
Operują one charakterystyczną poetyką – można nawet mówić o wysmakowanej estetyce obrazu: mrocznej i stechnicyzowanej. Ich akcja jest wyjątkowo wartka i angażuje emocjonalnie odbiorcę. Nie są wyzbyte treści ważnych (miejsce człowieka  w świecie coraz bardziej zaawansowanej technologii, konstrukty budujące więzi międzyludzkie, decydujące o przetrwaniu gatunku, hybrydowe byty – półczłowiek-półmaszyna i ich status jako istnień świadomych, strach przed korporacjami, gangami, terrorystami, chaosem świata, w którym instytucje strzegące prawa i legalna władza są bezsilne). Jak je zatem wykorzystać? Choćby jako kontekst dla omawianych filmów lub literatury lub ćwiczenie w ramach interpretacji dzieł ikonicznych (ważne na ustnym egzaminie maturalnym). Warto skorzystać z występującego na YouTube Cyberpunk Anime Anthology. Filmiki nie trwają dłużej niż kilkanaście minut – idealnie wpiszą się w lekcję, dadzą czas na ćwiczenie i dyskusję. Nauczyciel może przygotować kartę zadań. Podaję przykład – zob. karta zadań 1.
 
Wcześniej pisałam o dużym zainteresowaniu młodzieży filmem Komasy Sala samobójców – filmik z YouTube może stanowić punkt wyjścia do rozważań, dlaczego rzeczywistość wirtualna bywa uzależniającą alternatywą dla życia  w realnym świecie. 
 
Literatura science-fiction – margines podstawy programowej
 
Przyczyn małego zainteresowania literaturą science-fiction (oprócz oczywiście indywidualnych preferencji czytelniczych) należy upatrywać w jej bardzo niewielkiej reprezentacji w podstawie programowej oraz w tym, że nauczyciele wcale nie muszą jej omawiać z uczniami. W szkole podstawowej na liście lektur pojawiają się: Bajki robotów Stanisława Lema (z ankietowanych przeze mnie uczniów omawiało je zaledwie 13 osób!), W 80 dni dookoła świata Juliusza Verne (20 osób na 96); w gimnazjum science-fiction reprezentuje jedynie wybrane opowiadanie Stanisława Lema (nikt  z ankietowanych nie czytał nic tego autora w szkole gimnazjalnej); w szkole ponadgimnazjalnej – jako jedna z powieści do wyboru – występuje tylko Solaris Stanisława Lema. Może lepiej jest z lekturami indywidualnymi? Zapytałam ankietowaną młodzież o znajomość książek pisarzy tworzących klasykę – najpopularniejszego podobno dziś – cyberpunku. Twórczość Williama Gibsona, autora głośnej powieści Neuromancer, znają dwie osoby, Neala Stephensona (Zamieć) czytało też dwóch uczniów, Bruce Sterlinga (Maszyna różnicowa) – zaledwie jeden, Philipa K. Dicka (Czy androidy śnią o elektrycznych owcach) – dwie osoby, za to Isaaca Asimova (Ja, robot) – piętnaście. Najczęściej z tematyką cyberprzestrzeni młodzieży kojarzy się cykl Millenium Stiega Larssona (26 ankietowanych), a więc kryminał – nie tekst science-fiction. Łatwo skonstatować, że większa liczba czytelników dwu ostatnich z wymienionych lektur może się wiązać z ich głośnymi ekranizacjami.
 
W szkole podstawowej na liście lektur  pojawiają się: Bajki robotów Stanisława Lema, W 80 dni dookoła świata Juliusza Verne;  w gimnazjum science-fiction reprezentuje wybrane opowiadanie Stanisława Lema,  a w szkole ponadgimnazjalnej Solaris.
 
Unaocznia się prawda tezy, że czytelnictwo prozy science-fiction ma dziś charakter niszowy, ale mimo wszystkich przeciwności – istnieje. Mamy pośród autorów tego gatunku fantastyki mistrza rangi światowej – Stanisława Lema. Uważam, że warto popularyzować jego twórczość, choćby przez zadania maturalne (przykład jako Karta zadań 2). Zaryzykujmy też na naszych lekcjach omawianie fragmentów najpopularniejszych tekstów gatunku. Efekty mogą być nadspodziewanie ciekawe!
 
Barbara Matusiak
Nauczycielka języka polskiego w XV Liceum Ogólnokształcącym im. Jana Kasprowicza w Łodzi, wychowawczyni wielu generacji młodzieży. Autorka książek metodycznych [np.: Polonista i historyk w nowej szkole, Drama na lekcjach języka polskiego]. Propaguje stosowanie w nauczaniu metod aktywizujących,
uwielbia lekcje interdyscyplinarne [realizowane we współpracy z nauczycielami matematyki, chemii, języków obcych]. Od lat współpracuje z CKE i OKE. Jest pomysłodawczynią ogólnopolskiego konkursu „Literatura i film w USA. Młodzież pisze eseje”.
 
"Polonistyka" maj/czerwiec 2016

Pliki do pobrania

Galeria

Archiwalne wydania

Realizacja: Ideo
Powered by: CMS Edito
Copyright 2011 Edupress. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Administrator stosuje pliki "cookies". Informacje zbierane przy pomocy "cookies" pozwalają dostosowywać usługi i treści do indywidualnych potrzeb i preferencji Użytkowników, jak również służą do opracowywania ogólnych statystyk dotyczących korzystania przez Użytkowników z Serwisu.